Praktyczna teoria

Rzekł raz syn do ojca swego,
by ten wskazał mu różnice
i powiedział nieco więcej
o teorii i praktyce.

Ten go wysłał pierw do siostry
spytać czy za pięć tysięcy
ciało swoje by oddała,
gdyby znalazł się ktoś chętny.

Przez chwileczkę rozmyślała,
do portfela popatrzyła
i nim brat coś znów powiedział
głową siostra potwierdziła.

Później poszedł do swej matki,
by zapytać o to samo.
Ta za kwotę stu tysięcy
też oddałaby się śmiało.

Na sam koniec syn do dziadka
miał skierować swoje kroki
i zapytać znów to samo,
ale już za milion złotych.

Dziadek słabą miał rencinę.
Do pierwszego nie starczało.
A po drugie stwierdził gorzko:
"cóż też warte moje ciało?"

Wrócił syn do ojca swego
i przekazał, co usłyszał,
ale wciąż się nie dowiedział
o to, o co ojca pytał.

"Chciałeś synu znać różnice
między dwoma terminami,
więc wysłałem cię w tym celu
z tak dziwnymi pytaniami.

I w teorii, dziecko drogie,
jest pieniędzy to bez mała.
A w praktyce jest niewiele -
masz dwie dziwki i pedała".