Zdobność

Jakże pragnę, jakże marzę,
tak, jak kocem odrębności,
by się okryć tatuażem
w swej zbiorowej samotności.

Jeden? Mało. Wszyscy mają.
Dwa? Niewiele. Wielu ma.
W trzy i dziesięć się dziarają
aż na ciele miejsca brak.

A ja ciągle taki nagi!
Taki zwykły. Nieistotny.

Dzisiaj Jolkę bardzo kocham
a ma miłość się nie skończy.

Mądra myśl nieznanej treści
też na ciele mym się zmieści.
Obcy język ją podkreśli.

A czas mija i dojrzewa.
Już nie jestem z moją Jolą.
Mam mądrzejszą myśl w mej głowie,
która, jak żyć, mi podpowie.

Tatuaże, tatuaże...
Gdy się zmienią, kto je zmaże?