Czarny ryneczek

Patrzy z okna wzrok zazdrosny
zza firanki zżółkłej dymem
za monetą w słój lecącą
i sąsiadów sprytnym synem.

Lemoniada, lemoniada:
woda miód, cytryna, cukier.
Kto w ten skwar się nie napije?
Kto nie podda się pokusie?

Już kolejka się wydłuża.
Obojętnych spotkać ciężko.
Każdy zgasić chce pragnienie
i nagrodzić dzielne dziecko,

które zbiera na zaszyty
i na plecak z modnym wzorem.
Na pisaki i na kredki,
by ich później użyć w szkole.

Lemoniada, lemoniada:
woda cukier, miód, cytryna.
Kto jej smak dziś zignoruje?
Kto nie zechce się zatrzymać?

Nagle wokół pociemniało.
Patrol Straży wszedł w kolejkę.
Sygnał świetlny ostrzegł wszystkich,
że nie będzie handlu więcej.

Śmiech się dobył zza firany,
by ucichnąć w drugiej chwili,
gdyż strażnicy zamiast karać
lemoniadę wykupili.

Lemoniady, lemoniady
spija Straż dziś pełne szklanki,
by następny raz nie dzwonił
głos zazdrosny zza firanki.