Głuchy los +18
Głuchy los
Rozmawiali dwaj sąsiedzi,
pan Denis z Alanem,
o tym, skąd ten drugi sąsiad
ma za domem wielką halę.
Wielką halę pełną ludzi.
A na środku tejże hali
właśnie Nadal z Djokoviczem
o Szlem Wielki grali.
Widząc dziwa tak ogromne
spytał Denis skąd to wszystko.
Na to Alan przyniósł z domu
wielki słój ze złotą rybką.
"Pożycz chłopie mi to cudo"
rzekł Denis w ekstazie.
Zgarnął słoik w swoje ręce
i z nim zniknął razem.
Krzyknął jeszcze za nim Alan.
Wołał coś o wadzie,
lecz na próżno było wołać
już za swym sąsiadem.
Nie minęło pół godziny.
Wrócił on wkurzony.
A w dodatku od stóp do głów
cały ubłocony.
Oddał rybkę Alanowi,
wytarł w siebie ręce
i powiedział, że tej rybki
widzieć nie chce więcej.
"Stary, co to za badziewie?
Zamiast kopy złota
mam w swym domu tak, jak w chlewie -
wielką kupę błota!"
"Chciałem o tym ci powiedzieć,
że jest chyba głucha,
lecz pobiegłeś niczym strzała
i nie chciałeś słuchać.
Czyś ty myślał sobie Denis,
że ja chciałem wielki tenis?"