Sprawy ostateczne

Wchodzi ksiądz na komisariat
zgłosić psa martwego,
który leży przed budynkiem
organu owego.

Na to jeden z policjantów
szorstko odpowiada,
że pochówek, jak wiadomo,
jest to księdza sprawa.

Zbity z tropu się wydawał
gość w szacie niemodnej
i jedynie zdołał tyle
odrzec na odchodne:

"Tak, to sprawa oczywista.
Wybacz moją winę.
Ale najpierw mam w zwyczaju
powiedzieć rodzinie".